19.01.2016

Test herbatek Loyd oraz Green Hills

Jak już pisałem jakiś czas temu, chciałbym jeden post poświęcić herbatom, a w zasadzie herbatkom owocowym... jednak takim na sznureczku - czyli dzisiaj znowu będzie opis takiego serialowo-herbacianego tasiemca... Do tego mini-testu wybrałem (jak mi się wydaje) cztery, dość klasyczne herbatki owocowe. Nie zauważyłem tego wcześniej, ale wśród nich zabłądziła także jedna ziołowa... więc może i warto zobaczyć, jak wypadnie na tle tych owocowych.


Herbatki, które wybrałem do dzisiejszego wpisu pochodzą w sumie od jednego producenta: firmy Mokate, jednak spod dwóch marker. Dwie z nich są popularne i dostępne w większości marketów, natomiast dwie kolejne znajdziemy wyłącznie w Biedronce. W nazwijmy to teście udział wezmą następujące pozycje: Loyd: Jeżyna i Jagoda; Loyd: Malina i Truskawka; Green Hills: Malina & Kardamon; Green Hills: Mięta & Czarny Bez.


Jak widzimy, w dwóch widnieje w nazwie malina. Każdy z dodatkowych komponentów wydaje mi się być dość interesujący: truskawka - gdyż uwielbiam wszystko, co ma w składzie (w mniejszym, lub w większym stopniu) ten owoc, a kardamon jest interesującą przyprawą, i ciekawi mnie jak będzie się on komponował z maliną (i czy będę w stanie go w ogóle wyczuć). 

Teraz chciałbym skupić się na tym, co dokładnie znajdziemy w piramidkach:
  • Jeżyna i Jagoda zawiera: kwiat hibiskusa (oczywiście na 1-szym miejscu!), owoc jabłka, aromaty, owoc maliny, 5% korzenia lukrecji, aż 1% owocu jeżyny oraz 0,5% owocu jagody - w takim przypadku, liczyć mogę wyłącznie na aromaty. 
  • W składzie Maliny i Truskawki znajdziemy: owoc jabłka, kwiat hibiskusa, 10% owocu maliny, aromaty, 5% korzenia lukrecji, 1% owocu truskawki, a także 0,2% owocu z malin. 
  • W torebkach Maliny & Kardamonu znajdziemy: hibiskus, jabłko, liść jeżyny słodkiej, aromaty, skórkę pomarańczy, 2,6% kardamonu, 2% maliny oraz płatki róży. 
  • Natomiast skład Mięty & Czarnego bzu przedstawia się następująco: 40% mięty pieprzowej, jabłko, 10% mięty kędzierzawej, trawa cytrynowa, korzeń lukrecji, cynamon, aromat, kwiat czarnego bzu (4%), imbir oraz owoc czarnego bzu (2%). 


Przejdźmy teraz do zapachu. Na początku chciałbym porównać obie maliny. W herbatce Loyda jest ona dość delikatna, i trudno stwierdzić czy to malina, czy może jednak coś innego (np. tytułowa truskawka). Natomiast Green Hills odznacza się naprawdę silną maliną, jednak taką dość cukierkową. GH Mięta & Czarny bez wątpienia charakteryzuje się zapachem mięty, może nawet takiej jaką znamy z gum do żucia, jednak trzeba zaznaczyć, że sypana bez dodatków często też przybiera taki charakter. W tym przypadku zapachu dodatków niestety nie stwierdzono...

Parzenie wykonałem według zaleceń producenta. Przeważnie było to: 1 piramidka na około 200 mililitrów wrzątku oraz czas 5 minut (jedynie malina&kardamon się "wyłamała", ponieważ czas parzenia w jej przypadku powinien wynieść od 8 do 10 minut).


I teraz raczej najprzyjemniejsza część: degustacja.
Jeżyna i Jagoda to herbatka, która w smaku i zapachu przypomina mi owocową pastę do zębów. Jest delikatnie kwaśna, ale smak jest przyjemniejszy niż aromat. Coś z tytułowych składników w sobie ma, ale zdecydowanie "dzięki" aromatom.

Malina i truskawka wydaje się być bardziej naturalną herbatką... Aromat przypomina i malinę i truskawkę. W smaku to też nie taka sobie zwykła malina, ponieważ przełamana jest czymś słodszym, co może kojarzyć się z truskawką.


Jeżeli chodzi o Malinę & Kardamon, trzeba zaznaczyć, że tutaj malina jest całkiem inna, niż w pozycji wyżej. Jak już wspomniałem, bardziej cukierkowa, przez co zdaje się być słodka. Nawet kardamon jest silnie wyczuwalny, co jest pozytywnym zaskoczeniem. Podobnie jest w smaku. Malina podkręcona kardamonem jest na pewno fajnym połączeniem.

I czas przyszedł na ziołową herbatkę: Mięta & Czarny bez. Aromat silnie miętowy, podobnie smak. Jednak po przełknięciu, pozostaje na podniebieniu taki słodki posmak, który wydaje się być mało naturalnym... I nie jest to z pewnością czarny bez (którego pomimo doszukiwania się, nie wyczułem). Jeżeli ta słodycz ma być iluzją bzu, to na pewno jest to nietrafiony sposób przedstawienia go.


Pomimo wszystkich opinii: tych dobrych i tych gorszych, na obecną chwilę mogę stwierdzić, że napary owocowe wypadają na tle innych aromatyzowanych herbat ekspresowych o wiele lepiej. Według mnie, lepsze rezultaty uzyskamy, dodając odrobinę cukru, który uwypukla smak poszczególnych tytułowych składników, kamuflując przodującą kwaskowatą cechę hibiskusa (to samo dotyczy sypanych owocowych mieszanek).

6 komentarzy:

  1. O, ja właśnie bardzo nie lubię tych owocowych wynalazków ze względu na ten hibiskus, który sprawia, że takie herbatki są zawsze kwaśne. A to byłby fajny sposób na szybki napój pod koniec dnia, kiedy już nie zawsze są siły na prawidłowe parzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wynalazki - idealne określenie! :D Dokładnie... na noc najlepsze, bo i kofeiny to coś nie ma :) Hibiskus jest ogólnie okropny... Ale nie wiem co gorsze: z hibiskusem, czy bez. Te drugie są znowu takie jałowe i nijakie. Tak źle, i tak niedobrze ;)

      Usuń
    2. Wot, żyzń. Chyba tak to brzmi :) Od razu mi taka reakcja do głowa przyszła, hahaha :)

      Usuń
    3. Tak, tak :D Super <3 Ja Ci niestety po koreańsku nic nie powiem... jedynie mogę przekopiować z translatora... ale te tłumaczenia niestety pozostawiają wiele do życzenia ;)

      Usuń
  2. Wiele herbatek owocowym z hibiskusem smakuje w sumie tak samo. Szczególnie gdy dadzą tego 'dodatku' sporo, to już nie ma szans wykryć nic innego. Mam czysty hibiskus w domku, może w końcu czas go spróbować zaparzyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, zabija on smak innych składników, które jednak powinny być bardziej wyczuwalne. Czasem wymyślne nazwy, a okazuje się że jest jak zwykle. ;)
      Jasne że czas żeby go wypróbować :) W końcu pokaże swoje oblicze pod swoją prawdziwą nazwą, a nie pod różnymi innymi tytułami. :)

      Usuń