Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aspalathus Linearis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aspalathus Linearis. Pokaż wszystkie posty

26.08.2015

Rooibos Africana

Rooibos, czyli znane (i przeze mnie bardzo lubiane) zioło pochodzące z Afryki. Najczęściej spotykamy go w postaci klasycznej, czyli fermentowanej. Jeżeli chodzi o jego wersję zieloną, to także jest znana, ale nie aż tak. Dzisiejsza herbatka, to połączenie tego klasycznego, z zieloną, niefermentowaną wersją. Oprócz podstawy, znajdziemy także dodatki, którymi są: trawa cytrynowa, skórka pomarańczy, i kardamon. Wszystko uzupełnione jest wyciągiem z pomarańczy i grapefruita.


Cała mieszanka pachnie wyjątkowo, bardzo owocowo-cytrusowo. Aromat jest bardzo silny, jednak nie gryzący, a przyjemny i wydaje się być orzeźwiającym. Z tego co wiem, to właśnie on zdecydował, że kiedy moi znajomi poczuli go, niespiesznie zdecydowali się na zakup tej herbatki.


Herbatkę zaparzam zwykle dwukrotnie, wrzątkiem, w papierowych filtrach. Pierwsze parzenie trwa 3 minuty, kolejne około sześciu. Napar jest jaśniejszy w porównaniu z tym, który znam z wersji klasycznego rooibosa, i wydaje się jakby "lżejszy". Kolejny napar jest delikatniejszy, jednak równie orzeźwiający i cytrusowy.


W smaku, obok cytrusów, wyczuwam nie do końca znany mi smak, i podejrzewam, że nadaje go kardamon, jednak nie jest on dominującym. Ogólnie uważam, że jest to pozycja i na lato i na chłodniejsze, niestety nieubłaganie nadchodzące wieczory, aby móc przenieść się pamięcią w ciepłe (czasem upalne) dni, które zasponsorowały nam tegoroczne wakacje.

15.03.2015

Rooibos jagodowy

Chociaż ostatnimi czasy bardzo rzadko sięgam po herbaty aromatyzowane, to dalej mam słabość do rooibosa z dodatkami. Również dzisiaj, w ten niedzielny, dość ciepły wieczór postanowiłem właśnie taki sobie zaparzyć. Tym razem jest to rooibos jagodowy. 


Parzenie - klasycznie w papierowym filtrze, ze względu na drobne igiełki rooibosa. Parametry również takie, jakie stosuję w jego przypadku: około 600 mililitrów białego wrzątku, 12 gram suszu, oraz 5 minut. 


Skład tej mieszanki jest dla mnie zaskoczeniem, gdyż w całej mojej paczuszce, wcale nie dominował rooibos, a dodatki. Często, gdy piłem ten napar, czerwonokrzewu było tak mało, że smakował bardziej jak herbatka owocowa. Obok rooibosa, możemy znaleźć jagody, czarny bez, cząstki jabłka, płatki słonecznika oraz róży. Całość jest śliczna, kolorowa, i bardzo przyjemna dla oka. 


W smaku (teraz, gdy listków rooibosa jest zdecydowanie więcej) napar jest całkiem przyjemny, ponieważ słodki smak czerwonokrzewu został przełamany kwaśnym hibiskusem, który nie został ujęty przez sprzedawcę w składzie, a ewidentnie jest widoczny w suszu, kolorze naparu a przede wszystkim w smaku. Posmak miodu z kwaśnością, która rzeczywiście przypomina smak leśnych jagód, jest czymś miłym dla podniebienia. 


Pomimo, że staram się unikać hibiskusa, ponieważ go nie lubię, to smak całości mnie nie odrzuca. Być może dlatego, że uwielbiam wszystko co jagodowe (a także truskawkowe). 

25.10.2014

Rooibos Imperial (Rooibos wielkanocny)


W świecie gorących naparów, obok tych przygotowanych z Camelii, można wyróżnić te, przygotowane z Czerwonokrzweu afrykańskiego (Aspalathus Linearis), znanego również pod inną nazwą - Rooibos.

Redbush jest bardzo ciekawym ziołem. W jego smaku, absolutnie nie jest wyczuwalna nuta goryczy, nie posiada kofeiny, więc jest idealnym napojem na późne wieczory, ponieważ nie pobudzi nas tak, jak herbata. Listki rooibosa są czerwone, a kształtem przypominają mi igiełki modrzewia.

Mój rooibos, o nazwie Imperial, wzbogacony został w kawałeczki kandyzowanego ananasa, płatki malwy oraz słonecznika.


Do zaparzenia rooibosa, użyłem papierowych filtrów do herbaty, co uważam w tym przypadku za najlepsze rozwiązanie, ponieważ jego listki są bardzo drobne, i przedostają się przez zwykłe sitko do naparu. Poza tym, są one bardzo wygodne. 

Czerwonokrzew parzę wrzątkiem, około 5 minut. Napar wychodzi klarowny, ciemnoczerwony. W smaku jest bardzo delikatny, słodki, z wyraźną nutą miodu. Nie czuję tam zbytnio dodatków, o których pisałem wcześniej. Z pewnością pełnią one funkcję estetyczną, aby urozmaicić wizualnie wygląd całości. Jednak smak nie jest tak klasyczny, jak przy rooibosie naturalnym. Za pewne jest to spowodowane dodatkiem aromatu. Jednak całość jest tak smaczna, że zachęca do częstego zaparzania i spożywania.


Na zakończenie, muszę podkreślić jeszcze, że rooibos jest bardzo zdrowym ziołem. Pomaga w wielu dolegliwościach, m.in. obniża ciśnienie tętnicze, łagodzi rany. Znajduje się w nim wiele przeciwutleniaczy, bardzo dobrze nawadnia organizm. Można by wymieniać te właściwości bez końca, więc zagłebienie lektury na temat tego zioła, jest bardzo wskazane dla osób zainteresowanych w tym temacie.