Pierwszy rzut oka na tę herbatę, i przyznam, że nie ma się nad czym zastanawiać - jak dla mnie: japońska. Jednak nic bardziej mylnego... jest to Jeoncha, czyli herbata koreańska, przetwarzana na sposób japoński, co jest efektem tak łudzącego podobieństwa. Ta, pochodzi z wyspy Jeju, czyli miejsca, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Pomimo łudzącego podobieństwa do herbat japońskich (listki przypominające piękne, charakterystyczne zielone igiełki), to zapach jest już nie ten... obok świeżości i roślinności pojawia się lekko podpiekany akcent. Kiedy ją kupiłem, w zapachu listków dostrzegałem ogromne różnice (w porównaniu z jej japońskimi siostrami), jednak na dzień dzisiejszy, pomimo tego co je różni, bardziej doszukuję się podobieństw.
Herbatę zaparzyłem trzykrotnie, w moim shiboridashi (wykonanym przez czeską ceramik - informacja podana przy opisie produktu... niestety niczego więcej nie udało mi się dowiedzieć). Parzenia trwały kolejno: 1min. 30sek./ 2 minuty/ 3 minuty. Pojemność czajniczka to około 200ml., ale zwykle wody nalewam około 170-180ml., gdyż łatwiej mi się wtedy przelewa napar do czarki (na początku rozlewałem naprawdę dużo). Dodatkowo czarka* ma odrobinę mniejszą pojemność, i taka proporcja wydaje się dla mnie dobrą opcją. Woda miała około 65 stopni Celsjusza, a samych liści użyłem 4,5g.
Pierwsze parzenie, i już na samym wstępie zapach nie daje złudzeń - Jeoncha może być bliźniaczką herbat japońskich tylko z wyglądu. Subtelna różnica, którą mogłem wyczuć w zapachu suchych liści, dominowała nad czarką z naparem. Kolor był głęboko żółty, jednak miałem wrażenie, że chciałby być odrobinę bardziej zielonym. Smak był słodki, z delikatną goryczką, i orzechową nutą, spośród której przeciskała się świeżość i roślinność. Po chwili, miałem wrażenie, że wyczuwalne orzechy zmieniły się w migdały.
W drugim parzeniu orzechowa nuta zrównała się z roślinnością. Smak był delikatniejszy, jednak z większą goryczką. Pozostawiała ona także lekko ściągające uczucie.
Trzecie parzenie dało po sobie znać, że będzie to ostatni napar przygotowany z tej porcji liści. Sam smak był identyczny z tym, jaki pamiętam z trzeciego parzenia herbat japońskich: taka charakterystyczna, i jakby "wypłukana" delikatność i roślinność.
Herbata była ciekawym doświadczeniem, gdyż na początku i końcu upodobniła się do herbat japońskich. Za to jej odmienność była wyczuwalna w samym środku degustacji.
*Czarka, zakupiona do kompletu w Galerii Ceramiki Japońskiej, wykonana w stylu hagi.
Herbatę zaparzyłem trzykrotnie, w moim shiboridashi (wykonanym przez czeską ceramik - informacja podana przy opisie produktu... niestety niczego więcej nie udało mi się dowiedzieć). Parzenia trwały kolejno: 1min. 30sek./ 2 minuty/ 3 minuty. Pojemność czajniczka to około 200ml., ale zwykle wody nalewam około 170-180ml., gdyż łatwiej mi się wtedy przelewa napar do czarki (na początku rozlewałem naprawdę dużo). Dodatkowo czarka* ma odrobinę mniejszą pojemność, i taka proporcja wydaje się dla mnie dobrą opcją. Woda miała około 65 stopni Celsjusza, a samych liści użyłem 4,5g.
Pierwsze parzenie, i już na samym wstępie zapach nie daje złudzeń - Jeoncha może być bliźniaczką herbat japońskich tylko z wyglądu. Subtelna różnica, którą mogłem wyczuć w zapachu suchych liści, dominowała nad czarką z naparem. Kolor był głęboko żółty, jednak miałem wrażenie, że chciałby być odrobinę bardziej zielonym. Smak był słodki, z delikatną goryczką, i orzechową nutą, spośród której przeciskała się świeżość i roślinność. Po chwili, miałem wrażenie, że wyczuwalne orzechy zmieniły się w migdały.
W drugim parzeniu orzechowa nuta zrównała się z roślinnością. Smak był delikatniejszy, jednak z większą goryczką. Pozostawiała ona także lekko ściągające uczucie.
Trzecie parzenie dało po sobie znać, że będzie to ostatni napar przygotowany z tej porcji liści. Sam smak był identyczny z tym, jaki pamiętam z trzeciego parzenia herbat japońskich: taka charakterystyczna, i jakby "wypłukana" delikatność i roślinność.
Herbata była ciekawym doświadczeniem, gdyż na początku i końcu upodobniła się do herbat japońskich. Za to jej odmienność była wyczuwalna w samym środku degustacji.
*Czarka, zakupiona do kompletu w Galerii Ceramiki Japońskiej, wykonana w stylu hagi.