Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chińska czerwona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chińska czerwona. Pokaż wszystkie posty

4.03.2016

Red Mu Dan

Białą herbatę Bai Mu Dan uwielbiam jesienią, kiedy spadają liście z drzew, a na chodniku znajdujemy kasztany oraz żołędzie. Można także pójść wtedy do lasu na grzyby. Lubię ją właśnie dlatego, że jej smak kojarzy mi się z kasztanami. Jeżeli miałbym określić, jak smakuje napar z liści kasztanowca (fakt - jest to dość abstrakcyjny pomysł) to stwierdziłbym, że jest podobny do herbaty Biała Piwonia. W związku z tym, że mamy (jeszcze) zimę, a jest to okres, w którym poleca się picie herbaty czarnej (chińskiej czerwonej), postanowiłem sięgnąć tym razem po Czerwoną Piwonię. Patrząc na liście Red Mu Dan, od razu widzimy podobieństwo do jej białej siostry. Zauważalne są większe liście, w których dominują zielono-brązowe kolory, między którymi możemy znaleźć srebrne igiełki.


Po wielu próbach herbatę polecam parzyć dwukrotnie w klasycznej proporcji 1 gram na każde 50 mililitrów wrzątku, wykorzystując czasy: za pierwszym razem 4 minuty, a następnie wydłużając o kolejne trzy. Za każdym razem ma ona właściwości rozgrzewające, przy czym jest bardzo delikatna. Właśnie tego szukam w herbatach (po europejsku) czarnych. Wiele razy powtarzałem, że nie lubię, kiedy okazuje się, że napar jest mocną siekierą, którą ciężko jest "przelać" przez gardło. 


Liście pachną przyjemnie: jak na ten gatunek przystało wyczuwalne są winne nuty oraz odrobina deserowej czekolady. 


Po zalaniu i odczekaniu czterech minut, przelewam napar do morza herbaty. Ukazuje mi się ładny, bursztynowy kolor. Jej aromat ma coś wspólnego z Białą Piwonią, jednak jest on bardziej dojrzały, winny. Również smak jest subtelny. Przyznam szczerze, że pijąc ją pierwszy raz nie spodziewałem się aż takiej delikatności. Doszedłem do wniosku, że jest ona po prostu słaba (w znaczeniu, że jest subtelna). Doceniłem ją dopiero przy którymś parzeniu z rzędu. W smaku znajdziemy wyraźne nuty owoców (być może są to nawet jabłka) oraz wspomniany w przypadku aromatu winny posmak. 


Dzisiejsza degustacja była fajną ciekawostką. Z pewnością herbata spodoba się osobom, które nie gustują w herbatach tego rodzaju, ponieważ pokazała coś całkiem prostego a delikatnego. Jest ona idealna na ostatnie (przynajmniej mam taką nadzieję) zimowe dni. A ja tymczasem dalej czekam na upragnioną wiosnę...