Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napar ziołowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napar ziołowy. Pokaż wszystkie posty

11.11.2016

Kurylski czaj (Курильский чай)

Po wpisie o rosyjskim Ivan czaju przyszedł czas na opisanie innego zioła, które otrzymałem z tego samego kraju. W sierpniu dostałem od mojej padrugi urodzinową paczkę, w której znalazły się 3 mniejsze herbaciane pakunki. Wśród nich znalazł się susz kurylskiego czaju, któremu poświęcę dzisiejszy wpis (dokładniej jest to susz rośliny o nazwie pięciornik krzewiasty). Ogólnie, może się okazać, że kurylski czaj rośnie w Twoim ogrodzie! Nazwa pięciornik krzewiasty nic Ci nie mówi? Spójrz proszę na fotografię poniżej :) (źródło: pl.wikipedia.org):


Pięciornik krzewiasty to roślina wieloletnia należąca do rodziny różowatych. Rodzimy obszar jego występowania to Europa oraz Azja. Warto podkreślić, że w Polsce występuje on tylko w uprawie. Roślina ta upodobała sobie tereny takie jak łąki, wzgórza oraz brzegi rzek. 


Początkowo pięciornik krzewiasty był wykorzystywany jako roślina ozdobna, jednak z biegiem czasu odkryto jego wspaniałe właściwości lecznicze (dlatego zaczęto z niego przyrządzać herbatkę). Jak możemy przeczytać na stronie Poleznenko.ru, pięciornik krzewiasty to roślina, która ma wiele odmian, różniących się między sobą kolorami kwiatów. Możemy spotkać rośliny z kwiatami koloru: żółtego, białego, kremowego, pomarańczowego czy purpurowego. Roślina ta kwitnie od połowy czerwca do października.


Kurylski czaj, jak już wspomniałem, odznacza się wieloma właściwościami prozdrowotnymi. Znajdziemy w nim: taniny, flawonoidy, katechiny, a także witaminę C. Poza tym szczególnie liście bogate są w potas, żelazo, wapń, magnez, kobalt oraz miedź. 


Mieszkańcy Zabajkala oraz Kamczatki stosują taki napar w przypadku skurczów i bólów żołądka. W medycynie tybetańskiej jest pity jako środek wykrztuśny. Napar przyrządzony z korzeni stosowany jest w przypadku chorób przewodu pokarmowego. Na Kaukazie przyjmuje się go jako środek przeciwko biegunce czy szkorbutowi. Oprócz tego ma wiele zastosowań, np. jako środek wzmacniający, zwiększający odporność organizmu, ma działanie przeciwzapalne i kojące. Do innych wskazań do stosowania możemy zaliczyć choroby neuropsychiatryczne. Poprawia również apetyt.


Jeżeli chodzi o parzenie kurylskiego czaju, to 3 łyżeczki zalałem 400ml wrzątku, i parzyłem około 10 minut. Podczas parzenia zapach przygotowującego się naparu przypominał mi zapach czystka (zapach suszu również). Uzyskany napar ma przyjemny, klarowny, złocisty kolor. Pachnie świeżo, słodko i orzeźwiająco. W smaku herbatka jest bardzo przyjemna, początkowo słodka, później płynna z minimalnie wybijającą się - i w momencie rozchodzącą się goryczką. Po czasie w ustach pozostaje wyłącznie słodycz. 


Zdecydowanie jest to zioło, które możemy zaliczyć do tych, które pijemy nie z musu, a z czystej przyjemności. A do przygotowania niniejszego wpisu korzystałem z poniższych źródeł:


5.05.2016

Honeybush Earl Grey

Herbata Earl Grey była moją ulubioną od dawien dawna. Silny aromat nie jest w jej przypadku przeszkodą. Kiedy byłem mały i jechaliśmy do supermarketu, uwielbiałem przechodzić przez dział z herbatami, gdzie unosił się zapach bergamotki z opakowań z okrągłymi torebkami marki Tetley. Zdziwiło mnie, kiedy zobaczyłem zieloną herbatę z tym aromatem. Jakoś nie szło mi to w parze, ale i do tego się przekonałem. Gały wyszły mi jednak z orbit, kiedy zobaczyłem herbatkę ziołową Honeybush Earl Grey.


Kiedy otworzymy paczuszkę z suszem, poczujemy silny aromat. Początkowo wydawało mi się, że samej bergamotki trzeba się doszukiwać, jednak po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że jest to bergamotka połączona z jakimś ziołem (i nie chodzi mi bynajmniej o honeybusha...). Długo się nad tym zastanawiałem, wracając od czasu do czasu do tego zapachu. Dopiero wczoraj przyszedł mi do głowy pomysł: towarzyszem bergamoty jest rozmaryn albo mirt zwyczajny. Naprawdę ciekawe, przy czym nietypowe połączenie. Minus jest jeden - jeżeli jest on rzeczywiście w składzie, to na opakowaniu taka informacja nie jest podana, chyba że został sklasyfikowany jako aromat? Wśród cząstek miodowego drzewka znajdziemy listki podobne do drugiego, wspomnianego przeze mnie zioła - mirtu.


W związku z tym, że honeybush jest grubszy od rooibosa, z powodzeniem parzy się go w zwykłej zaparzaczce na łańcuszku. 4 gramy suszu zalałem wrzątkiem (około 280ml) i parzyłem około 5 minut. Gotowy napar był brązowo-pomarańczowy, a aromat bardziej ziołowy niż "earl greyowy". To samo w smaku: dominowała nuta wspomnianych ziół, przy czym bergamotka była jakby drugorzędnym dodatkiem. Pojawiła się także delikatna goryczka (która mogła wskazywać na dodatek mirtu), ponieważ nie była to gorycz pochodząca z tytułowego składnika - pomarańczy bergamotowej.


Całość uważam za całkiem udaną mieszankę, o charakterze bardziej wytrawnym niż miodowym. Jeżeli ktoś będzie doszukiwać się smaku honeybusha, raczej się zawiedzie. Ogromnym plusem jest silny aromat, który sprawia wrażenie naprawdę naturalnego. Przestudzony napar jest jeszcze smaczniejszy niż wersja na gorąco. Coś czuję, że nadchodzą kolejne eksperymenty z ice tea. Wytrawność i orzeźwiające zioła mogą skutecznie i przyjemnie gasić pragnienie w upalne dni.