05.02.2016

Iwan Czaj - historia, legenda, parzenie...

Iwan Czaj jest starosłowiańską herbatą, a w zasadzie herbatką, ponieważ roślina z jakiej się ją przygotowuje to wierzbówka kiprzyca (ros. иван-чай). Jej historia sięga średniowiecza, ponieważ wspomina się o niej już w kronikach z XII wieku. Obecnie w Rosji herbatkę określa się jako koporskij czaj, na pamiątkę wsi, która została założona przez Aleksandra Newskiego (świętego prawosławnego, księcia Nowogrodu Wielkiego). Określenie iwan czaj zostało nadane herbatce w XVII wieku. Do tego czasu znachorzy nazywali ją zielem z boru. Napar z liści wierzbówki pomagał ludziom na bóle głowy czy w różnego rodzaju zapaleniach. Na uwagę zasługuje także fakt, że roślina miała także inne określenia, np. chlebnica (ros.  хлебница) czy mielnicznik (ros. мельничник). Było to związane z tym, że jej starte korzenie były dodawane do mąki, z której potem był wypiekany chleb. Zioło to posiada wiele wartościowych składników, m.in. pektyny, potas, bioflawonoidy. Pomaga w walce z chorobami skóry. Wszystko to jest to dowodem na jej popularność, pożyteczność i wszechstronność.

Wierzbówka kiprzyca, źródło: pl.wikipedia.org

Szczególną popularność zyskał iwan czaj we wsi Koporje (ros. Копорье) niedaleko Petersburga. Stąd jej aktualna rosyjska nazwa. Ciekawy jest także fakt, że herbata z wierzbówki ceniona była nie tylko przez Rosjan, ale także przez mieszkańców Syberii, Holendrów, Duńczyków czy Dońskich Kozaków. Po jakimś czasie iwan czaj był jednym z najważniejszych produktów, eksportowanych z kraju: do Anglii oraz innych krajów Europy, gdzie był także bardzo znany i ceniony (na równi z perskimi dywanami czy chińskim jedwabiem). 

Iwan czaj był tak popularny a przede wszystkim podobny do klasycznej herbaty, że nieuczciwi kupcy sprzedawali liście wierzbówki wymieszane z herbatą jako ekskluzywny chiński produkt. Na uwagę zasługuje także fakt, że do 1941 roku w Rosji dodawanie do liści herbaty jakichkolwiek innych roślin uważane było za fałszerstwo i oszustwo. Wszystko to nie zakłóciło popularności iwan czaju, i już w XIX wieku był on konkurencją dla herbaty importowanej z Indii. Wielka Brytania, która pomimo tego, że właśnie w tym kraju posiadała swoje plantacje, kupowała ogromne ilości rosyjskiej herbaty. W związku z tym, pod koniec XIX wieku, kiedy jej popularność była na prawdę duża i zaczęła negatywnie wpływać na potęgę finansową Wschodnioindyjskiej Kompanii, wywołała ona skandal, w którym rozsiała plotkę, że Rosjanie zatruwają swoją herbatkę białą glinką, która szkodzi zdrowiu. W związku z tym napar z wierzbówki stopniowo tracił na popularności, a po 1917 roku, czyli okresie po rewolucji w Rosji, całkowicie zakończył się eksport iwan czaju.

Matrioszki - strażniczki rosyjskiej herbaty :)

Kiedy pierwszy raz usłyszałem nazwę tej herbatki, skojarzyła mi się jednoznacznie - z popularnym w Rosji imieniem Iwan. Jednak zastanawiało mnie, skąd wzięły się tak ogromne różnice w nazwie samej rośliny w języku rosyjskim i polskim: iwan-czaj a wierzbówka kiprzyca. I mogę powiedzieć, że nagle mnie olśniło: wierzba to po rosyjsku iwa (ива). W takim razie uważam, że różnica jest... o wiele mniejsza :) Ciekawą interpretację nazwy rośliny i naparu wyjaśnia jedna z legend, której tłumaczenie chciałbym w tym miejscu przytoczyć:

Dawno, dawno temu, we wsi niedaleko Petersburga żył chłopak imieniem Iwan, który lubił stroić się w swoją czerwoną koszulę. Sąsiedzi często widywali go w lesie oraz na jego skraju, pośród kwiatów i ziół. Jego pasją były studia nad leczniczymi właściwościami roślin. Kiedy pośród liści ludzie widzieli czerwony kolor, bez zastanowienia mówili, że: "To Iwan, Iwan Czaj! Ten od herbaty...". 
Nikt nie zauważył, kiedy Iwan gdzieś przepadł bez wieści. Jednak w lesie i na jego skraju pojawiły się niespotykane dotąd czerwone kwiaty. Kiedy ludzie zauważyli je pierwszy raz, od razu pomyśleli że to koszula Iwana, i znowu powtarzali: "To Iwan, Iwan Czaj! Ten od herbaty...". Stąd wzięło się określenie dla kwiatów, które pojawiły się u nich tak nagle i niespodziewanie. 
Po pewnym czasie, ludzie się do nich przyzwyczaili, ponieważ były to na prawdę piękne kwiaty o cudownym, aromatycznym zapachu. Pewnego razu wrzucono je do kotła z gotującą się wodą. Napar okazał się przyjemny i orzeźwiający. Koniec końców, we wsi Koporje, niedaleko Petersburga, zaczęto przygotowywać z liści i kwiatów Iwan Czaju leczniczy napar. Taka jest oto legenda o pojawieniu się na Rusi Koporskiego czaju... 

Liście wierzbówki, zgodnie z informacją podaną na opakowaniu, pochodzą z Obwodu Moskiewskiego, a dokładniej z Taldomskiego rejonu (ros. Талдомский район).


Teraz chciałbym przejść do parzenia. Na etykiecie znajdowała się informacja, że woda powinna mieć temperaturę 95 stopni, wykorzystując jedną łyżeczkę na każde 200 mililitrów wody. Parzenie powinno trwać od 5 do 7 minut. Same listki pachną z jednej strony słodko, ale z nutą wytrawności. Zapach ten kojarzy mi się z kwiatami, jednak nie jak w przypadku większości herbat - lekkimi, wiosennymi, a takimi letnimi, bardziej mięsistymi. Po 7 minutach przelałem gotowy napar do szklanego dzbanka. Już wtedy unosi się ciekawy aromat, który przyznam że skądś znam, ale nie potrafię go bliżej zidentyfikować. Jest na pewno kwiatowy (jak w przypadku suchych liści) ale nuty te są z jednej strony znajome, a z drugiej totalnie obce.


Napar wyszedł koloru złotego. z lekkim odcieniem brązu. Coś w stylu naparu z herbaty z letnich zbiorów z Darjeeling. Jednak smak to jedna z najprzyjemniejszych części zaparzania iwan czaju. Napar jest z jednej strony kwiatowy, z drugiej miodowy. Przypomina mi chwile dzieciństwa, kiedy biegaliśmy po łące, zbierając kwiaty i zioła (niczym Iwan z legendy) a także smak miodu, którym zajmował się mój dalszy wujek. Na prawdę zrobiło mi się bardzo przyjemnie.


Przy zaparzaniu Iwan Czaju towarzyszyły mi pamiątki z Rosji: matrioszka przywieziona w czerwcu z Moskwy, ręcznie malowana podstawka z Żostowa - prezent od Saszy. Nie mogę zapomnieć o głównym bohaterze dzisiejszego wpisu - liściach iwan czaju, który jest prezentem od Ani. Chwile te były z jednej strony wspomnieniem z dzieciństwa, z drugiej wspomnieniem niezapomnianych chwil spędzonych w Moskwie. Oby było ich więcej...


Wpis (w tym tłumaczenie legendy) powstał na podstawie źródeł:
ivan-tea.net/statya-o-chae/  |  ivan-tea.net/legendy-ob-ivan-chae/  |  ru.wikipedia.org/wiki/Иван-чай_узколистный   pl.wikipedia.org/wiki/Wierzbówka_kiprzyca  |  http://pl.herbs2000.com/ziola/wierzbowka_k.htm  |  pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Newski

8 komentarzy:

  1. Nareszcie :D Bardzo ciekawy opis, porządnie przygotowany artykuł. Chętnie kiedyś spróbuję tej herbatki. Najciekawsze jest to, co piszesz o jej smaku, przyzwyczaiłem się już do faktu, że napary ziołowe najczęściej mają dość wymagający smak, a ich picie jest dla wielu torturą, a tu proszę, taki przyjemny napój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ociągałem się z tym wpisem troszkę ;) Iwan czaj jest zdecydowanie inną herbatką i na pewno nie taką stricte ziołową :)
      Zostało mi jej jeszcze troszkę, bo oszczędzam :) Myślę, że jak wybierzemy się do Cieszyna, to z pewnością wezmę ją ze sobą, i dam Wam spróbować :)

      Usuń
  2. Matrioszki -strażniczki herbaty! :) nie mogę przestać się śmiać :) Cudowny, cudowny wpis! :) Ty już wiesz dlaczego... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak wiem <3 Dziękuję bardzo za miłe słowa :)
      Na te strażniczki wpadłem po jakimś czasie ;) Stały tak w rządku, że przyszło mi na myśl, że wyglądają jak żołnierze strzegące czegoś ważnego... :)

      Usuń
  3. Świetny wpis, czytałam go z prawdziwą ciekawością :). Matrioszki idealnie pasują w tym kontekście ;) Słyszałam o wierzbówce kiprzycy (chyba nawet na którejś lekcji rosyjskiego), ale niestety jeszcze nie miałam okazji spróbować naparu. Przyznam szczerze, że najbardziej mnie zaskoczył opis Twoich doznań smakowych i zapachowych, podobnie zresztą jak Łukasza. Mnie też ziołowe herbatki kojarzą się raczej z czymś nieprzyjemnym, a tu proszę, mamy smaczny, aromatyczny napar :). Mam tylko drobną językową uwagę do zdania: "Na uwagę zasługuje także fakt, że do 1941 roku w Rosji dodawanie do liści herbaty jakichkolwiek innych roślin uważane było za fałszerstwo, oszustwo i było niezgodne z obowiązującym prawem" - myślę, że ostatnia część o byciu niezgodnym z obowiązującym prawem jest niepotrzebna, ponieważ fałszerstwo oraz oszustwo z zasady są niezgodne z prawem ;). Spokojnie można byłoby napisać po prostu: "Na uwagę zasługuje także fakt, że do 1941 roku w Rosji dodawanie do liści herbaty jakichkolwiek innych roślin uważane było za fałszerstwo i oszustwo." Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka z bloga mycupofgreentea. PS. Nie myślałeś o tym, żeby założyć stronę bloga na Facebooku? Byłoby łatwiej śledzić Twoje wpisy na bieżąco :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa. Poza tym, kiedy czytam to kolejny raz, widzę jaki bezsens napisałem... :) Ogólnie pracuję nad stylem w języku polskim (nie mówiąc o interpunkcji, która w moim przypadku strasznie kuleje). Pozwolę sobie poprawić ten fragment. Przy okazji dziękuję Ci bardzo. :)

      Na naszych zajęciach nie wspomnieli o niej słowem, zapychając notatki różnymi "ważniejszymi" sprawami. A szkoda, ponieważ wierzbówka jest czymś wartym uwagi. Za to postanowiłem to zmienić i kiedy mieliśmy przygotować krótki referat na dowolny temat, przytoczyłem jej historię oraz legendę. Dopiero potem wpadłem na pomysł, że mogłem też zrobić mini degustację. :)

      Oj... nad tym nie myślałem nawet. :) Ale wydaje mi się, że chyba jest to do zrobienia. Muszę tylko nabrać trochę odwagi... i wiary w siebie :)

      Pozdrawiam serdecznie, Łukasz. :)

      Usuń
  4. Bardzo fajny wpis, o Ivan Czaju robi się coraz głośniej w naszym kraju, wieć fajnie znać hstorię. Zielarze przywracaja do łask ten rewelacyjny napoj. Sama od 2 lat fermentuję listki kiprzycy :-) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Oby był Ivan w naszym kraju bardziej popularny... żeby można było w każdej chwili sięgnąć po susz, zaparzyć i degustować ten inny, oryginalny i naprawdę smaczny napar. :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń