29.01.2015
24.01.2015
Oriental Dragon
Zima za oknem, zdany pierwszy egzamin podczas tej sesji - czyli idealny czas, na jakąś lepszą herbatę (parzyłem także dzisiaj urodzinową shinchę z 2014 roku). Taką z pewnością jest Oriental Dragon, którą wygrałem w konkursie, o którym wspominałem TUTAJ.
Jej podstawą jest herbata Jasmine Dragon, która pochodzi z prowincji Anhui w Chinach. Ten klasyk, jak sama nazwa wskazuje, aromatyzowany jest kwiatem jaśminu. Jej kształt również jest ciekawy, ponieważ zwinięta jest w malutkie kuleczki. Całość urozmaicona jest różnymi owocami, które rzadziej spotykam w herbatach aromatyzowanych. Wśród nich znajdziemy kiwi, brzoskwinię oraz moje ulubione truskawki. Nie obyło by się także bez kwiatów: jaśminu, który idealnie komponuje się z herbatą, oraz czerwonego chabru.
Herbatę zaparzyłem w czajniczku, używając 9 gram, na około 400 mililitrów. Woda podczas obu parzeń wynosiła około 75-78 stopni C. Pierwsze trwało 2 minuty, kolejne wydłużyłem o minutę.
Zapach suszu, jest bardzo podobny do zapachu naparu. Można powiedzieć o nim, że jest totalnie inny od innych herbat aromatyzowanych. Całość charakteryzuje kwaśność, w połączeniu z aromatem owocowo-kwiatowym. Zapach jest dość ostry i mocny, natomiast smak delikatny. Dwie skrajności - czysty, herbaciany oksymoron.
Ogólnie uważam degustację za bardzo udaną. Herbata bardzo mi smakuje - jednak nie kupił bym jej "kolejny raz", ze względu na oferowaną cenę.
21.01.2015
Tutti Frutti
Ostatnio opisywałem na swoim blogu herbatkę owocowo-ziołową. Dzisiaj przyszedł czas na kolejną - owocową, bez zawartości herbaty. Nazywa się zabawnie, miło i przyjemnie - Tutti Frutti.
Jak podaje sprzedawca, jest ona mieszanką jabłka z ananasem, połączoną z płatkami pomarańczy, słonecznika, i pączkami róż. A całość uzupełniona jest cytrusowym aromatem. O czym nie wspominają już w opisie, a widoczny jest (jak byk) - dodatek hibiskusa, którego jednak nie znoszę ze względu na jego kwaśny smak.
I na tym według mnie czar niestety pryska...
Parzenie 4 gramy na 200 mililitrów wody, wrzątkiem przez 5 minut. Napar pachnie identycznie, jak susz - bardzo cytrusowo. Jednak nie jest to naturalny smak cytrynowy, tylko taki, jaki kojarzę z dzieciństwa, z tanimi, gazowanymi oranżadami. Mogę również stwierdzić, że jest gryzący.
Kolor - widoczny na zdjęciu, charakterystyczny dla hibiskusa, oraz naparów powstałych na jego podstawie.
Smak naparu jest bardzo kwaśny, przełamany aromatem cytrynowym, o którym wspomniałem już wcześniej. Z pewnością dodatek cukru lub miodu uczynił by napar o wiele przyjemniejszym.
Najfajniejszą rzeczą tej herbatki, jest jej wygląd - kolorowa, z pięknymi, całymi pączkami róż, które niesamowicie urzekają.
Po degustacji Goji z ananasem, oraz Tutti Frutti mogę stwierdzić, że prawdopodobnie napary owocowe lub owocowo-ziołowe nie są dla mnie. Może kiedyś...znajdę coś, co urzeknie mnie na tyle, że zmienię zdanie :) Chociaż muszę przyznać, że w ostatnim czasie, coraz bardziej smakują mi herbaty klasyczne, i to w ich aromacie lubię doszukiwać się smaków owocowych, kwiatowych itp.
Subskrybuj:
Posty (Atom)