Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LAJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LAJA. Pokaż wszystkie posty

11.07.2016

Fabrica RARA: Perła Tajwanu - z przymrużeniem oka ;)

Butelkę z tym trunkiem planowałem kupić już dawno... jednak próby zawsze kończyły się niepowodzeniem. Nawet nie pomyślałem, że tę przepiękną flachę z piwem przywiozę z tegorocznego Święta Herbaty! Kiedy przyjechałem do domu, podekscytowany pokazałem wszystkim swoją zdobycz! Schowałem do lodówki i czekałem... czekałem na odpowiedni moment. Tym momentem był niedzielny wieczór. Swoją uwagę skupiłem nie tylko na meczu Francja-Portugalia (tak... mecze oglądam tylko w czasie mistrzostw...), ale i na spróbowaniu Perły Tajwanu. Długo wahałem się, czy w ogóle pisać na temat tego piwa. Przecież totalnie się na tym nie znam, piwo piję okazjonalnie i to najlepiej z sokiem (dlatego lubię chodzić do knajpy razem z koleżankami, żeby nie było przy zamawianiu "siary"). 


Przed usłyszeniem charakterystycznego pssssyt przygotowałem jednak kartkę i długopis. Kiedy usłyszałem ten dźwięk, od razu zbliżyłem nos do szyjki butelki. Coś znajomego... powiedziałbym: bardzo znajomego. I nie był to zapach tytułowej herbaty... ale o tym będzie później. 


Teraz kilka danych technicznych, które poza tym, że piwo ma 5% nie mówią mi totalnie nic (lub prawie nic). Wiem tylko, co to chmiel! Piwo jest ogólnie niepasteryzowane, niefiltrowane, górnej fermentacji w stylu American Wheat. To ostatnie brzmi dla mnie bardzo obco. No, ale trudno... w końcu w piwie będę się tylko doszukiwać herbaty. Jego skład przedstawia się następująco: woda, słody: jęczmienny, pszeniczny, słód karmelowy, chmiele: Magnum, Centennial, Willamette, Amarillo, Citra, drożdże Danstar, Nottingham. Dodatek stanowi herbata oolong "Si Ji Chun"... w końcu jakaś znajoma nazwa! W końcu wiem, o co chodzi! 
Samą herbatę dostarcza Herbaciarnia LAJA. 


Sama butelka (jak już wspomniałem) ma wyjątkowy kształt. Jej wygląd i pojemność 750ml mogłyby sugerować jakieś wino. Ale nie... jest tam na pewno piwo - i to z herbatą!

Wracając jednak do piwa: po przelaniu go do kieliszka z łatwością można zauważyć, że jest ono mętne, ma miodowy odcień i... jest (nie wiem jak się mówi fachowo... nasycone?) powiem po "swojemu": lekko gazowane. I teraz najciekawsze... akcentów, jakie pamiętam z degustacji Si Ji oolonga nie uraczyłem. Jednak zbliżając nos do szyjki butelki poczułem (jak już wspomniałem) znajomy zapach. To samo dało się wyczuć w smaku... i po krótkiej chwili wiedziałem już co to jest. Pytam się ojca: "czujesz w tym piwie smak...?", a on dokończył za mnie: "...czarnego bzu"? Dokładnie tak! Czarny bez, to jak dla mnie (i ojca) dominujący akcent w Perle Tajwanu! Oprócz tego po kilku sekundach od przełknięcia pojawiała się gorycz, która nasilała się i na długo pozostawała w ustach, szczególnie z tyłu języka i podniebienia. Oprócz kwiatowych akcentów była też duża kwaskowatość z owocowym posmakiem. Osobiście przypominała mi ona niedojrzałe nektaryny. 


Jeżeli chodzi o herbatę... coś herbacianego tam z pewnością jest. Jednak jeżeli miałbym powiedzieć: Si Ji Chun... nie powiedziałbym. Zaskakujący był ten kwiatowo-owocowy posmak, jednak tak jak powiedziałem... nie kojarzył mi się z oolongiem (w którym de facto wyczuwałem akcenty frezji oraz lilii).


Tak się tylko zastanawiam na koniec... dokąd prowadzi mnie ten mój Herbaciany Szlak...? Hehehe :D Jednak samo piwo uważam za zacny produkt, warty spróbowania. Stanowił swego rodzaju... odskocznię. Naprawdę miłą odskocznię...

P.S. A jeżeli to czytasz... chciałem Ci bardzo podziękować za wytrwałość! Tym bardziej, że tak naprawdę to coś miało w ogóle nie być publikowane... ;)

28.12.2015

Herbaciarnia Zamkowa LAJA

Dzisiaj odwiedziłem Cieszyn, czyli miasto, do którego wybierałem się już od jakiegoś czasu (np. na Święto Herbaty). Kiedy nadarzyła się okazja, nie omieszkałem skorzystać z zaproszenia mojej padrugi ze studiów. Wycieczka ta była dla mnie ciekawą przygodą z kilku względów: odwiedziłem wspaniałe miasto, spotkałem się także z padrugą z Rosji, którą poznałem podczas wymiany studenckiej, dowiedziałem się, że jazda busem do Cieszyna nie trwa długo, ale przede wszystkim odwiedziłem Herbaciarnię Zamkową LAJA.


Jest to niesamowity lokal, usytuowany na Wzgórzu Zamkowym w Cieszynie, przy ulicy Zamkowej. Schodząc po schodach do herbaciarni, możemy przenieść się w niesamowity, herbaciany świat, z wyjątkowym, pachnącym wewnątrz klimatem.


W środku mamy możliwość wyboru miejsca, gdzie chcemy usiąść. Klasycznie: w fotelu, przy stoliczku, lub klimatycznie, na podestach. Wybraliśmy jednak pierwszą opcję, co nie umniejszało klimatowi, który dalej był niesamowity. Tym bardziej, że odwiedziłem miejsce, na którym zależało mi tak bardzo już wcześniej. 

Padrugi, wiedząc o mojej miłości do herbaty, zgodziły się, aby zamówić czajniczek herbaty Premium Alishan z Tajwanu. Dowiedzieliśmy się także od sympatycznej Pani, że możemy dostać trzy czajniczki w cenie. Tak pokrótce mogę stwierdzić, że herbata (tak samo jak lokal) była niesamowita. Pierwsze parzenie odznaczało się nutami kwiatowymi, z wielką dawką śmietankowo-mlecznego posmaku. Drugie natomiast ewoluowało, i tym razem głównym akcentem dominującym był roślinno-trawiasty posmak. Niestety, trzeciego parzenia nie opiszę, ponieważ każdemu może się zdarzyć jakaś pomyłka, i dostaliśmy czajniczek jakiejś innej, czarnej herbaty. Smak "trzeciego parzenia" był bardzo delikatny i nawet przyjemny, z jakimiś czekoladowymi nutami. Przypominał mi smak herbaty Darjeeling, z późnych, letnich zbiorów.


"Trzecie parzenie" ;) 

Nie mogło także obejść się bez zakupów, i do domu przywiozłem ze sobą herbatę Dongding Award oolong, oczywiście z Tajwanu (które są ostatnio moją wielką miłością).


Jak już wspomniałem, drogę do Cieszyna na Wzgórze Zamkowe znam, i jeżeli będzie taka możliwość (a chciałbym bardzo) wybiorę się w końcu na Święto Herbaty. Także wszystkim, którzy się na nie wybierają, już teraz mówię: do zobaczenia! :)

Jeszcze kilka zdjęć z dzisiejszej wycieczki (po rozwinięciu):